Strona Główna AMERYKANY.COM
Tylko prawdziwe amerykańskie bryki, palenie gumy, bulgot V8 i cruzowanie ku zachodowi słońca!

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Poprzedni temat «» Następny temat
Mild Kustom Chargera '68
Autor Wiadomość
Nygger 


Wiek: 31
Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 91
Skąd: Jaworze
Wysłany: 2010-08-31, 15:46   Mild Kustom Chargera '68

Witam.
Za cholere nie potrafię nawet w przybliżeniu postawić kwoty odrestaurowania samochodu i "letkiego kustomu". Interesowałby mnie Charger '68. Poszperałem trochę na aukcjach Barret-Jackson i najtańsza '68-ka to ta:
http://www.barrett-jackso...1&aid=223&pop=1
Powiedzcie, proszę, ile w przybliżeniu kosztowałaby renowacja tej bestii. Nie używałbym jej do wyścigów, więc maksymalne osiągi nie byłyby mi potrzebne. Wystarczyłby mi V8, który jest w środku. Mild Kustom, o którym mówię, to zmiana tylnych lamp na te z rocznika '69 (jakoś bardziej mi odpowiadają), zmiana lakieru i ewentualnie chromowane elementy karoserii. Reszta to pomniejsze drobiazgi.
I jak? Da się tak "na sucho" określić ilość kasy, którą musiałbym w przyszłości włożyć w takiego Chargera? (myślę, że znalazłbym coś taniej gdzieś indziej niż na Barret-Jackson, ale tam jest największy wybór). Z góry dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam.
 
 
 
Tyka 
gto

Wóz: pontiac gto 69
Dołączył: 28 Lut 2010
Posty: 25
Skąd: Nisko
Wysłany: 2010-08-31, 18:09   

za 26 tys to juz raczej przywoite auto do jazdy choc po zdjeciach nie mozna tego okreslic
 
 
 
Nygger 


Wiek: 31
Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 91
Skąd: Jaworze
Wysłany: 2010-08-31, 18:39   

No może zły przykład podałem, chciałem znaleźć coś w granicach 20-30 tys. ZŁ, ale na allegro są jedynie dwa modele Chargera, żaden '68.
No ale powiedzmy, że rocznik na razie nie gra roli. Kupiłbym ten samochód:
http://allegro.pl/1972-do...1194315418.html
I co sądzicie o jego stanie? Pomijam to, że Charger III jest brzydki (przynajmniej moim zdaniem - w porównaniu do "butelkowej" II-ki). Ile kasy musiałbym włożyć w to auto, żeby osiągnąć efekt, który wyżej już opisałem? No niech to będzie nawet najogólniejsza wycena, pomylcie się nawet o 20 tys. zł, ale chciałbym mieć już jakieś wyobrażenie tej sumy. Pozdrawiam.
 
 
 
ntr 
Administrator
GM driver :-)


Wóz: '87 El Camino
Wiek: 44
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 2311
Skąd: Lublin
Wysłany: 2010-09-01, 08:52   

Auta amerykańskie to znacznie więcej niż Mustang, Firebird, Camaro, Charger i Challenger. Nie wszystkie są tak spopularyzowane w filmach, ale nie różnią się od nich ani zbytnio parametrami, ani "klimatycznością".

Moim zdaniem, z kieszonkowego, zainwestuj na razie w jakiś atlas/encyklopedię starych aut amerykańskich i poświęć jej trochę czasu. Może okaże się, że znajdziesz auto, które równie, lub bardziej Ci się podoba i w dodatku na ebayu można kupić za grosze tylko dlatego, że nie jest to właśnie to co chcą wszyscy po obejrzeniu paru amerykańskich filmów.. 8)

A budżet 20-30tys., to ledwo starczy na F-Body w dobrym stanie 2gen. Kompletna odbudowa auta to rzecz ani prosta, ani szybka, ani tania (chyba, że masz garaż i sam sobie wszystko po kolei dziergasz). A te 26tys. za tak popularnego klasyka to jest cena rynkowa - taniej raczej nie będzie, chyba że jakiś trup ze stodoły, w który trzeba będzie wkładać i wkładać i wkładać i w końcu i tak wyjdzie drożej niż te 26tys.. :roll:

Najprostsza droga do klimatycznego amerykańca to ta którą idzie większość, więc F-Body 3gen. Kupisz już w stanie do jazdy od powiedzmy 10tys. (chociaż i mi można trafić znacznie taniej, ale 10tys. to dobre założenie). Bulgot V8 będziesz miał, cruzować można, spalić gumę w rytm dobrego rocka też, tylko buda mniej klasyczna. Ale dzięki temu poznasz, czy to jest naprawdę to w co chcesz władować konkretną kasę. Bo zakup to jedno, ale potem auto trzeba też utrzymać. A ze starymi klasykami jest gorzej niż z takim Firebirdem, Camaro czy nowszym Mustangiem, bo tych ostatnich jeździ sporo, więc części są zarówno używane jak i nowe. A do klasyka to raczej trzeba większość przez ocean wysyłać..
_________________
"Spalić gumę to nie grzech, ale jak grzech przyjemne!"
 
 
Nygger 


Wiek: 31
Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 91
Skąd: Jaworze
Wysłany: 2010-09-01, 12:58   

No, w sumie jest to jakiś pomysł. Faktycznie, Charger to, można by powiedzieć, ikona Muscle. Podoba mi się też Mercury Cougar, na pewno jest mniej znany. Co do tych F-Body 3-genów, to nie jest to mój wymarzony typ samochodu. Wiadomo - V8 to V8, klasyk to klasyk. Jednak preferuję Classic Muscle i takich będę szukać. Mam książkę "Hot Rody i samochody tuningowane" autorstwa Craiga Cheethama i od jakiegoś czasu czytam "Chrom&Płomienie" a także to forum w celu dokształcania się w tej dziedzinie. Wiadomo, że na razie sobie nic takiego nie kupię, nawet New Muscle, bo mimo, że jest tani (jak na amerykańca) na początek to później trzeba regularnie wkładać w niego kase. Na tą chwilę to jest tylko marzenie. Ten temat założyłem w celu zdobycia jakichkolwiek informacji o restaurowaniu auta, nie w celu rozglądania się za kupnem ;) .
 
 
 
ntr 
Administrator
GM driver :-)


Wóz: '87 El Camino
Wiek: 44
Dołączył: 15 Paź 2006
Posty: 2311
Skąd: Lublin
Wysłany: 2010-09-02, 19:52   

Spoko, jeśli tylko masz / będziesz miał źródło finansowania i jesteś pewien, że to nie przejściowa zachcianka oraz najlepiej jak masz własny kąt do trzymania auta i pracy nad nim, to jak najbardziej celuj w klasyka.

Ja zaczynałem od Pony Carsów, bardzo mile wspominam przygodę z nimi, ale teraz sam szukam jakiegoś klasyka dla siebie. Ale ja wiem z "czym się je amerykańskie auta", na czym polega ich magia i specyficzny, niepowtarzalny klimat, którego raczej nie da się uświadczyć przy innych autach (nawet klasykach), no i wiem też czym nie są, więc przeszło mi robienie z F-Body dragstera czy drift machiny, bo owszem można, tylko za jaką cenę i po co?

Dlatego właśnie proponowałem 3rd gena, nie dlatego, że jest równie fajny jak klasyki, ale dlatego, że można poznać pewien klimat, sprawdzić czy naprawdę to Cię kręci, czy może wolisz prędkość, czy zwrotność, przyczepność itp. i to za ułamek kosztów związanych z klasykiem. Bo jak nie pieniędzmi, to własnym czasem przypłacisz taką odbudowę i utrzymywanie bryki.
Zresztą osobiście to sobie nawet nie wyobrażam zlecania wszystkiego warsztatowi. Przy takim klasyku to przecież sama przyjemność popracować czasem :)

Ostatecznie to nikt Ci nie powie ile może kosztować odbudowa klasyka, bo nie wiadomo co kupisz, co będzie do roboty i jak bardzo będziesz chciał go odbudować. Czy tylko nowy lakier czy rozebranie całkowite i piaskowanie każdego elementu. Saper podawał w którymś temacie, link do Chevelle Rafala_M, który od chyba ponad 5ciu lat siedział i dłubał przy aucie bo robił wszystko od podstaw poprawiając fabrykę w najmniejszych detalach (z tego co kiedyś sam pisał).. Krawcu swojego klasyka pomalował sprayem u babki w ogródku i... wygląda przekozacko, a klimat i styl "meksykański" z niego się poprostu wylewa... Szymon swojego klasyka robił, zrobił tak że wszystkich urzekał dookoła, rok temu rozebrał i znowu robi... i zrobić nie może, bo ciągle nowe koncepcje i pomysły i udoskonalenia.

Takie klasyki to coś więcej niż bryka do odrestaurowania, wywalenia Xtys. i odczekania X miesięcy. Amerykańskie bryki, a szczególnie te klasyczne, to jedna wielka pieprzona przygoda.. Przygoda, która pewne osoby uzależnia dożywotnio!
_________________
"Spalić gumę to nie grzech, ale jak grzech przyjemne!"
 
 
Nygger 


Wiek: 31
Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 91
Skąd: Jaworze
Wysłany: 2010-09-03, 20:17   

Dzięki za tak wyczerpujące odpowiedzi :) .

Teraz rozumiem co miałeś na myśli, namawiając mnie (może bardziej przedstawiając opcję) kupowania F-Body. Dopóki nie skończę liceum na pewno nie będę żadnego amerykana kupował, z wiadomych powodów. Na studiach raczej też nie będę miał na to czasu ani pieniędzy. Kiedy już studia ukończę, zobaczymy w jakiej będę sytuacji i prawdopodobnie zacznę powoli wypatrywać jakiegoś amerykana. Na tą chwilę jestem przekonany, że taki klimat mnie pociąga i samochody te są moją pasją. Być może się to zmieni w ciągu jakichś 8 lat, ale nie sądzę, żeby mi się to tak po prostu znudziło, przestało podniecać.

Masz całkowitą rację, że takowego klasyka nie można raz na zawsze odrestaurować, a potem tylko jeździć. Ani przyczepność, ani zwrotność, ani chyba nic innego nie kręci mnie bardziej niż przeszywający każdy centymetr sześcienny powietrza w promieniu kilometra ryk widlastej ósemki. Wiadomo, że Classic Muscle słyną z niesamowitego przyspieszenia i nie powiem, że jest mi to obojętne, bo to też jest dla mnie swego rodzaju klimat.

Byłem raz na konkursie elegancji samochodów zabytkowych, ale z okolic Polski. Czyli znalazły się także Niemcy, Czesi, Słowacy. Nie powiem, żeby te auta nie były ładne, ale... no właśnie. Auta były ładne. A Muscle to... to po prostu Muscle. Maszyna groźna wyglądem, groźna dźwiękiem. Mają te auta swój niepowtarzalny klimat i jak np. widze jakieś Ferrari czy Astona Martina, to nie powiem, że się nie obrócę, bo są to auta unikalne, ale nic więcej. Nie krzynę "Patrzcie ludzie! Ferrari!", bo przy Muscle dla mnie to po prostu zabawka na kółkach. Po prostu mnie to nie jara.

Jak się kiedyś zdecyduję (albo raczej "kiedy w końcu się zdecyduję" :-P ) na amerykańskiego klasyka, to na pewno nie pozostawię go bez jakiegoś zakątka. Po prostu bym mu tego nie zrobił :-D . Jednak, tak jak już mówiłem, na tą chwilę czytam, oglądam, informacje zbieram. Nie z jakiegoś przymusu "bo potem nie będę wiedział co z takim klasykiem zrobić". Po prostu, jak na pasję przystało, chcę to robić, nawet jak czytając "Chroma" nie rozumiem połowy tekstu w postaci mechanicznej gadki.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group